Współwłaściciele kamienicy zostali pozwani przez wdowę, która uważała, że przysługuje jej udział we własności tej nieruchomości. Powódka powoływała się na to, że udział w nieruchomości odziedziczyła po zmarłym mężu, z którym od dziesięcioleci mieszkała w Australii. Zmarły mąż miał również odziedziczyć udział w nieruchomości. Jednak nie wynikało to z zapisów księgi wieczystej prowadzonej dla kamienicy. Powódka pozwała obecnych współwłaścicieli w procesie o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym (art. 10 ustawy o księgach wieczystych i hipotece).
Dwa spadki, dwa kraje – jak powódka próbowała wykazać swoje prawa
Co ważne dla wyniku sprawy, prawo do spadku po mężu wdowa wykazywała testamentem sporządzonym w Australii i orzeczeniem australijskiego sądu o przyjęciu tego testamentu. Jako dowód nabycia przez zmarłego męża współwłasności kamienicy wdowa przedstawiła postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku wydane przez polski sąd.
Reprezentowałam pozwanego, któremu przysługiwał największy udział we własności nieruchomości. Powódka kwestionowała wysokość udziału przysługującego mojemu mocodawcy, ponieważ uważała, że część udziału przysługuje jej z uwagi na spadek po mężu i wcześniejsze nabycie przez niego udziałów w nieruchomości, również w spadku. Wdowa domagała wpisania jej jako współwłaścicielki kosztem zmniejszenia udziału mojego mocodawcy.
Mój klient był bardzo zaskoczony żądaniami wdowy, ponieważ kupił udziały w nieruchomości od kilku poprzednich współwłaścicieli. Prawo współwłasności poprzednich właścicieli było wpisane do księgi wieczystej nieruchomości. To oznaczało, że nabycie przez mojego mocodawcę jako odpłatne (zapłacono cenę) i wynikające z umowy z osobami wpisanymi do księgi wieczystej jako współwłaściciele było objęte ochroną wynikającą z rękojmi wiary publicznej ksiąg wieczystych. Wobec tego oczywiste było, że będę powoływała się na taką ochronę. Tak też zrobiłam.
Kluczowy zarzut: brak polskiego stwierdzenia nabycia spadku
Na tym jednak nie poprzestałam. W klasycznym procesie dotyczącym nieruchomości podniosłam zarzut braku wykazania legitymacji procesowej powódki, który nie był typowy dla sporu dotyczącego nieruchomości. Był jednak skuteczny.
Zakwestionowałam to, w jaki sposób powódka wykazywała swoje prawo współwłasności, które – jak sama twierdziła – nabyła w spadku po mężu. Zarzuciłam, że prawo do udziału w nieruchomości położonej w Polsce powódka mogła wykazać tylko stwierdzeniem nabycia spadku wydanym przez sąd polski. Taki wniosek wynika z przepisu art. 1110 (2) k.p.c., który dotyczy jurysdykcji krajowej w postępowaniu nieprocesowym. Tymczasem wdowa nie przedłożyła postanowienia polskiego sądu, a jedynie testament i orzeczenie australijskiego sądu.
Wynik: mój klient wygrał sprawę
Sądy obu instancji oddaliły powództwo wobec mojego klienta i potwierdziły podniesione przeze mnie zarzuty. Wyroki potwierdziły, że pozwanego chroniła rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczystych oraz że powódka nie wykazała swoich praw do nieruchomości, ponieważ nie przedłożyła stwierdzenia nabycia spadku z polskiego sądu.
Moją ocenę co do tego, że powódka mogła wykazać prawa do spadku po mężu w zakresie nieruchomości wyłącznie poprzez stwierdzenie nabycia spadku wydane przez polski sąd podzielił także Sąd Najwyższy, który odmówił powódce przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania (por. IV CSK 507/20).
W taki sposób mój klient wygrał proces, co oznaczało, że nie stracił nic z przysługującego mu udziału w kamienicy.
Ktoś kwestionuje Twoje prawo własności nieruchomości?
Nie każde roszczenie jest zasadne. Sprawdź, jak możesz obronić swoje prawo własności – nawet gdy sprawa dotyczy międzynarodowych spadków.
Napisz do mnie, aby umówić konsultację.